|
2007 I II III IV V VI VII VIII IX X XI 2006 I II III IV V VI VII VIII IX X XI XII 2005 IX X XI XII 2004 V VI VII VIII |
...
2-go listopada
i rozumiesz, matowy poranek metaliczny smak, ból w lewym boku i dokad tak? co to za kierunek? "... Bracia w literaturze! (...) Słuchajcie mnie wszyscy! On się pojawił! Łapcie go zaraz, bo inaczej narozrabia tak, że się niepozbieramy! ..." Iwan Bezdomny to może bezalkoholowy tydzień? myśli(nie)moich(10) 6-go listopada bo to ten deszcz i wiatr bo w glowie tyle myśli bez gwiazd bo granat zabrudzono to gwałt myśli(nie)moich(3) 10-go listopada gdyby te białe lilie mogły powiedzieć jak piękny jest świat powiedziały by jedno - dobrze, że usychamy myśli(nie)moich(9) 14-go listopada w chybotliwym blasku świec stała naga z wyciągniętymi dłońmi ku niebiosom... myśli(nie)moich(3) 15-go listopada brudno tu... posprzątaj, co? posprzątaj to wszystko co twoje posprzątaj i wynoś się tu nie ma miejsca dla takich o nie, tu nie ma miejsca no bo i po co to, co? no po co? **************************** na polu stał sobie strach strach na wróble stał ten strach tam sobie samotnie i straszył te wróble tylko gorzej jak wrony przylatywały te go całego obsiadywały darły swe dzioby na lewo i prawo darły też i stracha spodnie nie oszczędzały go wcale czasem bocian przyleciał zuchwały przepędzał towarzystwo myśli(nie)moich(4) 17-go listopada siedzieliśmy na plaży wśród ogólnej zamieci ludzkich głosów. patrzałaś mi w oczy, nieśmiało, zalotnie... mówiłaś, ja słuchałem. zawsze słuchałem i ty zawsze mówiłaś. jakaś przerwa, to gwiazda spadła. te gwiazdy zawsze spadają. śmiech. o tak, zawsze był taki dźwięczny. ten zapach, delikatny. zawsze powodował zawrót w mojej głowie. kolejne słowa, milczenie. pytanie. tak, tak. zgadzam się, zawsze się zgadzałem. ten spacer, ostatni. zawsze są te ostanie. bo to co się zacznyna ma swój koniec. bo każda nitka kiedyś się zrywa. tak to wtedy było, prawda? niewłaściwa nitka, nie ta. i chciałem wtedy się nie zgodzić. chciałem wtedy powiedzieć. zawsze chciałem. to zawsze było między nami. było tak samo ważne jak powietrze. zawsze było. było, prawda? gwiazda... niebo... wiesz, pamiętasz. nie zapomniałaś. nie zapomina się czegoś takiego. to już zostaje nawet gdy jest koniec... myśli(nie)moich(2) 19-go listopada ryby mi skwierczą na patalni, a z głośników dobywa się spokojny głos nicka cave. od, sens życia... myśli(nie)moich(1) 20-go listopada spokojny poranek. uśmiechnięty czujesz to? słońce dotyka zmarzniętych dachów dotyka i uśmiecha się o tak... spokojnie i delikatnie myśli(nie)moich(4) 23-go listopada ależ proszę bardzo tam też są drzwi którymi możesz wyjść myśli(nie)moich(10) 25-go listopada bo gdy wstaje to nie ma to jak odczytać na termomentrze pokojowym temperature ośmiu stopni w skali celsjusza. bo to dla zdrowia, nie? czy to już nie trzy tygodnie oby? myśli(nie)moich(3) 26-go listopada gdyby po dachach, jak koty gdyby w tym buszu, jak małpy gdyby na pustyni, jak skorpiony gdyby po sawannie, jak antylopy czarny gołąb usiadł na słupie telegraficznym a gdzie ten jeż? myśli(nie)moich(1) 26-go listopada zupełna cisza, to moje sanktuarium. i nie ma tu gówna i much je oblepiających. są ściany, ściany wymalowane cieczą przypominającą granatową farbe. jest też stolik, na tym stoliku jest świeca. zapach? tak, jest też zapach. pachną śliwki i pomarańcza do połowy zjedzona. jest też fotel. czarny, w którym tonę gdy tylko tego zapragnę. mam tam też chłód. zimno. otula mnie szczelnie. całego. pod ścianą materac, tak to na nim śpie. lub udaje sen. udaje sam z sobą. nie brudzą go inne. o nie. ten jest czysty. zupełnie. to moje sankturium. tylko moje. tam jest też dźwięk. rozchłestane dźwięki. niby nic, niby brak harmonii. niby bałagan. o tak, jest tam bałagan. ale czy to cię obchodzi? co cie ma obchodzic mój bałagan? bałagan moich myśli? to moje sankturaium, tu może być bałagan. szept, ten przeszywajaćy szept... nie, to tylko iluzja. nie dotykaj tej świecy. gdzieś między tą poduszką, a tamtym kubkiem. tak, widelca używam do wyłowienia brzoskwini z tej krwawej puszki. na drzwiach pocałunek. czysty. bardzo. nad głową to co jest pewne. jedynie pewne. bo w tym pudełku jest tak ciasno bo w tym pudełku nie ma jasności bo w tym pudełku są wspomnienia bo w tym pudełku nie ma radości to moje sanktuarium, tu zupełna cisza. cisza z dźwiękiem. szept.. nie, to nie ty jesteś prawdą, to nie ty jesteś światłością, nie w moim sanktuarium. myśli(nie)moich(8) |
fotoblog.pl ownlog.com kontakt ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ |
|
sprzęt: puszka N., dwa szkła plus filtry i sabinka numer 8 z dwoma zerami.
teksty oraz zdjęcia zamieszczone na źdźble są moją własnością. kopiowanie bądź powielanie bez mojej pisemnej zgody jest złamaniem prawa autorskiego. |
||