2007
I II III IV V VI VII VIII IX X XI
2006
I II III IV V VI VII VIII IX X XI XII
2005
IX X XI XII
2004
V VI VII VIII
...
1-go grudnia


tam, pod tą markizą
tam, patrz, widzisz?
tam jest to, o tak
właśnie to.

myśli(nie)moich(5)

2-go grudnia


brama(stop)w bramie kot(stop)kot ma parasol(stop) łapać kota(stop)

myśli(nie)moich(2)

3-go grudnia


w kolorach jesieni kąpie się cała
w wieczornym wietrze rozrzuca wspomnienia
w porannym deszczu topi nocną udrękę
w południowym słońcu podnosi głowe
a potem znów jest wieczór i noc i poranek

** 06:43 5.12**

bo ona lubi przechadzać się na boso
bo ona gdy nikt nie widzi płacze
bo ona tańczy gdy ptaki śpiewają
bo ona wznosi się i opada

myśli(nie)moich(13)

6-go grudnia


gdyby tak być kroplą wody
w oceanie porządań
gdyby tak być cząstką powietrza
wichury szczęścia
gdyby tak być iskierką
pożaru miłości
gdyby tak być ziarenkiem
ziemi po której stąpasz

myśli(nie)moich(6)

8-go grudnia


w mroku jest pustka, która tak ohydnie mnie oplata

myśli(nie)moich(4)

9-go grudnia


kanapka, łyk gorącej herbaty
kanapka, łyk gorącej herbaty
kanapka, łyk gorącej herbaty
powtażalność śniadania jest tak interesująca, że robię to codziennie.

myśli(nie)moich(7)

10-go grudnia


always borrow money from a pessimist - they won't expect it back.
reklama smirnoffa?

myśli(nie)moich(4)

11-go grudnia


w pewnym miejscu, powiedzmy, że bliżej nieokreślonym, zresztą, to i tak nie ważne gdzie. było tam coś, co zwracało uwagę tak bardzo, że każdy kto to zobaczył nie mógł oderwać wzroku. było to coś, czego nikt nie mógł opisać. niby rzeźba, ale bez kształtu. niby żelazna, ale bez barwy. niby rzeczywista, ale czy napewno? gdy się już napatrzył ktoś, szedł dalej naładowany energią. taką energią która pozwalała mu tworzyć. tworzyć to co wychodziło z jego wnętrza.
i tak po ulicach tego miejsca biegały wszelakie stworzenia, jedne lepsze inne złe. rosły rośliny, żółte w kropki, fioletowe z paskami, prosto zakrzywione i wiele innych. każda była odmienna od poprzedniej ale łączyło ich jedno. każda miała korzenie silne i mocne które nie pozwalały się jej poruszać. stworzenia nie mogły wybiec poza to miejsce. to miejsce, które jest zupełnie nieważne i zapomniane.
w miejscu tym, żyli, mieszkali mieszkańcy. mieszkańcy Ci tworzyli ciągle coś nowego. patrzyli i tworzyli. i przyszedł taki czas, że to miejsce było już za małe tak wiele stworzyli mieszkańcy. miejsce stało się za ciasne. próbowali wymyśleć kolejne miejsce, ale tego się nie udało. zaczeli się dusić, dusili się i udusili.

myśli(nie)moich(1)

11-go grudnia


tam, do cienia i już nie łap mnie za rękę
tam, za urwisko i pójdę tam sam
tam, prosto w dół i nie krzycz na mnie
tam, ostro w lewo i nie mów ani słowa
tam, do jaskini i nie wchodź tam za mną
tam, tam, tam

właśnie kurwa tam

myśli(nie)moich(7)

14-go grudnia


między myciem zębów, a goleniem odkładam pianke na swoje miejsce i stanowczo stwierdzam, że ten kilkudniowy zarost przy nieścinanych od kilku miesięcy włosach, które przestały układać się w nieład i zaczeły tworzyć chaos, jest idealnym zasłonięciem mojej twarzy. bo po co ją pokazywać? nie zasłużyli by oglądać. i tu teraz, że jestem tylko przechodniem, że jaskółka uwięziona, że komu dzwonią. a tam, no, właśnie tam, ale nie tam gdzie. to tam właśnie nie ma nic. takie to dziwne, bo już chciało się zabrać coś ze sobą. no i nic. bo jestem tylko przechodniem, bo niebo do wynajęcia, bo jestem na zakręcie. no i brne w tym potoku myśli. tu tak wiele prądów i co ciekawe, każdy płynie w swoją stronę. i co najgorsze, brzegu nie widać. i kręcę się w koło i nie ma tego brzegu. gdyż jestem tylko przechodniem, gdyż gdzie ta keja, gdyż orszaki, dworaki. a przecież na niebie ta najjaśniejsza to jowisz. o tak prosze pana, to jowisz. a tam, o widzi pan ten dyszel? tak właśnie tam jest ta która skazana jest na wieki w tym samy miejscu. i musi patrzeć z jednej strony. takie chece tu się urządzają. no właśnie, takie chece. ale jestem tylko przechodniem, ale pod papugami, ale jestem...

myśli(nie)moich(5)

15-go grudnia


ten księżyc, ten co przemienia nas w wilki, ten który nie pozwala ci ukryć tego co zrobiłeś. ten księżyc...

ten garnek jest gorący. herbatę?
ależ proszę, cukru? nie słodzisz, dobrze, i tak nie mam cukru.
usiądź proszę, tu na fotelu. podobno jest wygodny.
co słychać? o fajnie.
pomalowane ściany, tak. malowali.
naprawde? położyli nowy chodnik?
co? ja? no nie powiesz mi, że znów.
i czego chcesz?
wypiłaś już herbate?
idź sobie.

to słońce, to słońce które osusza nasze policzki z łez, to słońce przed którym musisz się chować gdyż pokazuję twoją prawdziwą twarz.


myśli(nie)moich(6)

17-go grudnia


pij Neptunie razem ze mną, łyk za łyk.

a teraz pieją na górze. no pieją zwyczajnie. pieją, rozumiesz?

myśli(nie)moich(23)

18-go grudnia


pytasz się, czy tak można. jeśli czujesz się z tym w porządku to można, jeśli inni czują się z tym w porządku to można.
i tak robisz jak chcesz i co chcesz, więc po co się pytasz?

myśli(nie)moich(13)

20-go grudnia


tramwajem jadę na piękne łąki
tramwajem jadę nad falujące morze
tramwajem jadę do szumiącego lasu
tramwajem jadę ...
popsuł się, nie przyjadę.

myśli(nie)moich(5)

20-go grudnia


to już sześć lat. pamiętasz? spotkaliśmy się na koncercie KNZtu. Adam nas poznał. rozmawialiśmy, trochę tu, trochę tam.
kilka miesięcy później zjawiłąś się razem z aśką i jakąś koleżanką. aśka jeszcze byłą z adamem. ale to były czasy.
koncerty, picie do rana. sny na plaży.
bawiliśmy w kontraście. tańczyliśmy. dwie pary i masa śmiechu. puszczali nam muzyke byśmy wariowali. ależ było wtedy wesoło.
w nocy wino gdzieś w jakimś wieżowcu. które to było piętro? ja nie pamiętam. ten wiersz, pamiętasz? napisałem go na tylnej stronie umowy o prace z tele pizzą. masz go gdzieś jeszcze? chciałbym go przeczytać.
spotkałem Cię dziś. zupełnie przypadkiem. podszedłem, zapytałem i to nie byłaś Ty. to tylko złudzenie. wspomnienie wróciło. wspomnienie zabawy, wesołości i ducha wolności. Dziękuję Ci za to wspomnienie.



Bracie, gratuluje córki. jak będę to uczcimy Jej przyjście na świat.

myśli(nie)moich(11)

22-go grudnia


trąci od ciebie
śmierdzisz
zmyj to z siebie
wtedy
poromawiamy
może.


i brzydzę się tobą. i brzydzę się tym co robisz. i brzydzę się całą sytuacją. ohydne to jest.

myśli(nie)moich(7)

24-go grudnia


k. nie, bo a. ale właściwie to l. pomiędzy tą choinką, a monitorem. dwie butelki, jedna pusta druga już zupełnie nie pełna. szorstka wykładzina. poduszki w kratke. biała ściana. pusta wizja tego duchowego święta. chmury zakrywające gwiazdy. w domu jest czarny szczur. ja tu jestem tylko po kilo marchwii. proszę o tą masę powietrza. i nie wolno palić tam gdzie niepalący wypoczywają. a nie obchodzi mnie to zdjęcie na ścianie. te schody skrzypią. dobranoc.

myśli(nie)moich(2)

25-go grudnia


morlany kac, głowa pęka, telefon nie działa.

myśli(nie)moich(5)

26-go grudnia


bandera w górę
podnieść żagle
i znikamy stąd

myśli(nie)moich(5)

27-go grudnia


śnieg zasypał wycieraczke
zasypał też chodnik.
biało, lekko, delikatnie.
teraz zasypuje ciebie
całą.

myśli(nie)moich(11)

29-go grudnia


po mej prawicy, na tym stołku wielkim, siedzi i robi na drutach szpak. robi sobie czapke. zimno tu, śnieg pada, uszki marznął. ależ oczywiście, że ten szpak ma uszka. nie sprzeczaj się ze mną, on obok mnie siedzi. pytasz się jak robi na tych drutach? otóż, trzyma je swoimi łapkami i tak przedziwnie wywija. do góry i w dół i do góry i w lewo i w dół. wcześniej robił szalik. wyśmienity. ma nawet monogram ze złotej nici.
a wczoraj wyobraź sobie, odwiedziła mnie wiewiórka. tak, tak. dobrze pamiętasz. ta co łupinkami rzucała gdy w parku orzeszków dla niej nie miałem. przyniosła dwa żołędzie. przyszła na herbatkę. mówiła o tym, że łabądź ostatnio nie wraca do domu i o tym, że wróble się posprzeczały. mówiła nawet o nowym karmniku.

bo to tak już jest, że czasem wolę pisać i myśleć o zwierzątkach. one mimo wszystkich swoich dziwastw są naturalne i prawdziwe. nie udają, nie kłamią, nie knują.
bo lepsza fantazja niż to bagno. nieporównywanie lepsza...

myśli(nie)moich(8)

30-go grudnia


gdyby ten deszcz
z tym śniegiem
i z tym wiatrm

zacięcia i uderzenia
zawierucha
mokre stopy

to nic

zimno, tak bardzo zimno...

myśli(nie)moich(15)

31-go grudnia


ten tępy krzyk
zabierz go z mojej ciszy
zabierz
i wyrzuć.
powiedz mu, że nie ma
tu miejsca
powiedz mu, że to moja
cisza, mój kąt.

zabierz i wyrzuć
niech już nie naciska.

niech milczy.


w umęczonym miejscu
w brudnym czasie
w granatowych snach.

myśli(nie)moich(7)










fotoblog.pl
ownlog.com


kontakt
~
~
~
~
~
~
~
~
~
~
~
~
~
~
~
~
~
~
~
sprzęt: puszka N., dwa szkła plus filtry i sabinka numer 8 z dwoma zerami. teksty oraz zdjęcia zamieszczone na źdźble są moją własnością. kopiowanie bądź powielanie bez mojej pisemnej zgody jest złamaniem prawa autorskiego.