|
2007 I II III IV V VI VII VIII IX X XI 2006 I II III IV V VI VII VIII IX X XI XII 2005 IX X XI XII 2004 V VI VII VIII |
...
1-go czerwca
kolejny słoneczny dzień... wiaterek chłodzi, morze szumi ... czy dziś czasem nie jest jakiś dzień dziecka czy coś w tym stylu?? tak właściwie się zastanawiam jaki ma to cel, jaki sens ... znaczy, dziecko z patologicznej rodziny dostanie dziś rano cukierka, a wieczorem ojciec nie będzie pijany szalał w domu? czy może w tym dniu nakarmione zostaną wszystkie dzieci "czarnego" kontynentu? czy to "święto" nie jest czasem po to by można było uspokoić swoje sumienie dając coś tam jakiejś małej istocie? nie wiem jak wam, ale mi zawsze większą przyjemność sprawiało dostać cukierka od babci która pojawiła się nagle i z uśmiechem niż jakiś tam prezent pod choinkę czy też na urodziny albo jakiś tam dzień dziecka. wszystko to takie sztuczne, naciągane. "dziś dajemy prezenty jutro już nie, jutro szarość". to chyba nie tak powinno być ... myśli(nie)moich(2) 19-go czerwca dwa tygodnie bez netu... poznań... malbork... Ona ciągle w moich myślach... tyle w skrócie, a co dalej? heh, dalej to mam nadzieje już uśmiech tylko widzieć :) myśli(nie)moich(1) 22-go czerwca "Krótka lekcja filozofii. Profesor filozofii stanął przed swymi studentami i położył przed sobą kilka przedmiotów. Kiedy zaczęły się zajęcia wziął spory słoik po majonezie i wypełnił go po brzeg dużymi kamieniami. Potem zapytał studentów, czy ich zdaniem słój jest pełny, oni zaś potwierdzili. Wtedy profesor wziął pudełko żwiru, wsypał do słoika i lekko potrząsnął. Żwir oczywiście stoczył się w wolną przestrzeń między kamieniami. Profesor ponownie zapytał studentów, czy słoik jest pełny, a oni ze śmiechem przytaknęli. Profesor wziął pudełko piasku i wsypał go, potrząsając słojem. W ten sposób piasek wypełnił pozostałą jeszcze wolną przestrzeń i zwrócił się do studentów: -Chciałbym, byście sobie wyobrazili, że ten słój jest jak Wasze życie. Kamienie to ważne rzeczy w życiu: Wasza rodzina, Wasz partner, Wasze dzieci, Wasze zdrowie. Gdyby nie było wszystkiego innego, Wasze życie i tak byłoby wypełnione. Żwir to inne, mniej ważne rzeczy, takie jak Wasze mieszkanie, Wasz dom czy też Wasze auto. Piasek symbolizuje całkiem drobne rzeczy w życiu, w tym waszą ciężką prace. Jeżeli najpierw napełnicie słój piaskiem, nie będzie miejsca na żwir, a tym bardziej na kamienie. Tak jest w życiu, jeśli poświęcicie całą Waszą energie na drobne rzeczy (prace), nie będziecie jej mieli na rzeczy istotne. Dlatego dbajcie o rzeczy istotne, poświęcajcie czas Waszym dzieciom i Waszemu partnerowi, dbajcie o zdrowie. Zostanie Wam jeszcze dość czasu na prace, dom, zabawę, etc. Zważajcie przede wszystkim na duże kamienie, one są tym, co się na prawdę liczy. Reszta to piasek..." treść pewnego rodzaju ulotki, wygrzebałem to dziś z dna szuflady szukając pewnych dokumentów... jak wy to odbieracie? czy uważacie, że rodzina jest najważniejsza? myśli(nie)moich(3) 23-go czerwca -tak? --ela? -nie ela. --ela, ela? -nie ela, ela. --jakub ela? -jakub nie ela. --więc jakub? -nie jakub. --jaki ma pan telefon? -stary i popsuty. --XXX XXX YYY? -nie, YYY się nie zgadza, to z pewnością pomyłka. --pomyłka? ale co ja takiego źle zrobiłam? -wykręciła pani nie ten numer. --jak to się mogło stać? -nie wiem proszę panią, możliwe, że to wpływ promieniowania ... --nie, nie mam mikrofalówki. -jakkolwiek to pomyłka ... --aha, przepraszam pana i dowidzenia. -miłego dnia życzę i dowidzenia. głos pani brzmiał co najmniej na 50 lat, skrzeczący, słaby ale wesoły, co widać po treści :) miło mi było proszę pani, dziękuje za rozbawienie mnie dzisiejszego dnia :)) myśli(nie)moich(11) 24-go czerwca przepraszam, czy zna ktoś drogę do Bajdocji? myśli(nie)moich(10) 25-go czerwca w głośnikach portishead "sour times" ... "To pretend no one can find, The fallacies of morning rose, Forbidden fruit, hidden eyes, Courtesies that I despise in me Take a ride, take a shot now.(...)" za oknem robi się szaro, znów deszcz? może burza? o tak, zdecydowanie przydała by się burza. wszechobecna melancholia. ci kończą dziś szkołę, tamci mają jeszcze sesje, o a ci z kolei rysują dziś w przedszkolu morze nad które pojadą. a ja poczekam na kolejną burze, na kolejny spacer plażą, w samotności ... myśli(nie)moich(12) 25-go czerwca "no, proszę sobie wyobrazić, marzec albo kwiecień. raczej marzec. wieczór. spotykam j.p. jest pijany jak świnia, a ja jestem trzeźwy jak świnia. idziemy na kawę. on między morzem wódki, a powrotem do domu. ja pomiędzy kłótnią z jedną kobietą, a rozmową z drugą, która być może także się przerodzi w kłótnię. siedzimy w knajpie i choćbym się nawet bardzo skupił to nie pamiętam w jakiej. on między wódką, a powrotem do domu. ja pomiędzy kłótnią... i nagle on wskazując mi jakieś dwie siedzące przy sąsiednim stoliku, proponuje byśmy się do tych dwóch przysiedli. ja mówię, daj mi spokój. ja nie mam ochoty. ja to pie*****, dziś jestem w nastroju nieprzysiadalnym, pomiędzy kłótnią z jedną kobietą, a rozmową, która także może się przerodzi w kłótnie. ja nie mam ochoty. ja to pie*****. dziś jestem w nastroju nieprzysiadalnym. więc rezygnuje. siedzimy w tej knajpie i rozmawiamy o czymś. o literaturze, być może nawet o kobietach. on się trzyma nieźle chociaż jest pijany jak świnia. ja się nieźle trzymam chociaż jak świnia trzeźwy jestem. deszcz zaczyna padać. i nagle on wskazując znowu te dwie, mówi, zobacz to się nieźle składa, ich dwie i nas dwóch, dosiądźmy się do nich. a ja mówię, daj mi spokój. ja nie mam ochoty. jestem dziś w nastroju nieprzysiadalnym. ja to pie*****. dziś jestem w nastroju nieprzysiadalnym pomiędzy kłótnią z jedną kobietą, a rozmową z drugą. ja nie mam ochoty. ja to pie*****. dziś jestem w nastroju nieprzysiadalnym. tak się czasami zdarza, że jestem w nastroju nieprzysiadalnym. tak się zdarza zazwyczaj, że jestem w nastroju nieprzysiadalnym. siedzę sam przy stoliku i nie mam ochoty dosiąść się do was choć na mnie kiwacie. ja to pie*****. dziś jestem w nastroju nieprzysiadalnym. ja proszę pana to pie*****. dziś jestem w nastroju nieprzysiadalnym. spie****** gnoju! dziś jestem w nastroju nieprzysiadalnym." marcin świetlicki słoń narobił na ulicy, lód był za zimny, morze szumi, ptaki drą mordy, białe myszki grają w cymbergaja popijając przy tym importowane piwo, a kot ziutek gra im na waltorni by umilić im czas, a poza tym wszystko jest tak jak powinno... myśli(nie)moich(22) 27-go czerwca szaro, wietrznie, zimno... piękna pogoda :)) plażowicze, przybywajcie :)) no ale nie o tym. jutro warszawa, blech, miasto, które wybudowano specjalnie po to bym się w nim gubił. na domiar złego, muszę je odwiedzać, w miarę regularnie. paskudne to, no ale cóż. ktoś musiał mieć na prawdę całkiem niezłą zabawę projektując dworzec centralny, specjalnie zrobił tyle korytarzy i tak samo wyglądających pasaży handlowych. wiedział, że się zgubie.. tak, ale to dopiero dworzec centralny, teraz trzeba iść na autobus. tylko gdzie??!! tam przystanek, tu przestanek, o i tam też przestanek. ech... no ale na szczęście, jutro centralny omijam. heh, nie zgubie się tym razem (chyba), no na pewno nie w tej podziemnej pułapce... blech, tylko jak ja wytrzymam w tym jednym wielkim betonie...? * * * * * * * * jeszcze coś, bajeczkę krótką dorzucam Zapylała raz pszczółka jakiegoś badyla, Wtem czuje, że od tyłu też ją ktoś zapyla. Patrzy się, a to truteń, niejaki Zenobi. Morał - rób dobrze innym, tobie też ktoś zrobi. Andrzej Waligórski myśli(nie)moich(20) 29-go czerwca nie zgubiłem się wczoraj... dzięki ci smutna warszawo za to. zimno, wiatr, deszcz, burza... pogoda powiedziała stanowczo NIE!!! plażowiczom. nie będzie anorektyczek z pestkami dyni pod kopułką oraz przerośniętych goryli z łupinami po tychże pestkach zamiast szarych komórek na mojej plaży... dziękuje ci pogodo... deszczowy spacer, w uszach massive attack z płyty "protection" w końcu już w sobotę miasto me zabrzmi dźwiękami tej brystolskiej grupy. no, ale nie dlatego brzmią w mych uszach... ech, i gdzie ta burza dzisiejsza... miało grzmieć, sypać gradem, morze zalewać brzeg... myśli(nie)moich(12) 30-go czerwca "You sure you want to be with me I've nothing to give Won't lie and say this lovin's best Leave us in emotional peace Take a walk, taste the rest No, take a rest I see you digging a hole in your neighborhood You're crazy but you're lazy No need to live in a lean-to Your troubles must be seen to seen to Money like it's paper with faces i remember I drink on a daily basis Though it seldom cools my temper It never cools my temper Walking through the suburbs though not exactly lovers You're a couple, 'specially when your body's doubled Duplicate, then you wait for the next kuwait Karmacoma, jamaica' aroma (x4) You sure you want to be with me i've nothing to give Take a walk take a rest taste the rest Take a walk take a rest taste the rest Take a walk take a rest a taste of rest Don't want to be on top of your list Phenomenally and properly kissed We overcome in sixty seconds With the strength we have to together But for now, emotional ties they stay severed When there's trust there'll be treats And when we funk we'll hear beats (both) Karmacoma, jamaica' aroma (x4) 3D Deflowering my baby, are you my baby mate I must be crazy, see i'm swazy Digging a hole in your neighborhood You're crazy but you're lazy, must be lazy Don't wanna on top of your list Monopoly and properly kissed Deflowering my baby, are you my baby mate My baby Deflowering my baby, are you my baby mate I must be crazy, you must be lazy Karmacoma, what?, jamaica aroma (x4)" massive attack "karmacoma" w sobotę... myśli(nie)moich(1) 30-go czerwca (...) dzisiejsza noc zapowiadała sztorm jutrzejszego poranka. czuł, ze będzie ciężko, ale nie mógł zmienić kursu. musiał narazić swoją fregatę oraz swoich ludzi na to niebezpieczeństwo. przecież tam, przed nimi był cel, cel który był już tak blisko, a do którego dążyli od tak dawna. nie potrafił sobie tego odmówić. wydał rozkazy by przygotowano się do sztormu. zabezpieczono wszystkie ruchome przedmioty, rozciągnięto siatkę ochronną nad pokładem, co by w razie trzaskania masztów nie spadały większe części drewna bezpośrednio na pokład. ściągnięto letni takielunek i przygotowano sztormowy, wysłużony, ale porządny i mocny. rozkazy wykonano sprawnie lecz z pomrukiem nie zadowolenia. załoga doskonale wiedziała co ich czeka, doskonale wiedzieli, że sztorm o tej porze roku to nie jest normalne zjawisko, wiedzieli, że natura chce ich powstrzymać. chcieli przeczekać. ale nie wiedzieli o tym, że uciekając przed tym sztormem nigdy by juz nie osiągnęli celu. noc mijała spokojnie. wachty zostały zmniejszone do minimum. ludzi było tylu by bezpiecznie żeglować. reszta wypoczywała oczekując porannej nawałnicy. on stał koło marynarza, który był wyznaczony do steru. patrzał przed siebie. jedno pytanie mu chodziło po głowie "co będzie gdy osiągną cel?". zastanawiał się, co się z nimi stanie. czy życie nie stanie się szarością? czy będzie potrafił zmienić kurs i wyznaczyć nowy cel? czy to nie stanie się monotonne? bał się tego. sztorm który nadchodził i którego było już czuć w powietrzu, był tylko tłem do jego rozważań. bo czy warto walczyć jeśli ma się potem tkwić nic nie robiąc? żyjąc bez celu? nie wiedział... z zamyślenia wyrwał go głos marynarza oznajmiający, że zwiększył się wiatr i fala. należało ustawić się jak najbardziej pod fale i wyciągnąć załogę z hamaków.(...) myśli(nie)moich(14) |
fotoblog.pl ownlog.com kontakt ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ |
|
sprzęt: puszka N., dwa szkła plus filtry i sabinka numer 8 z dwoma zerami.
teksty oraz zdjęcia zamieszczone na źdźble są moją własnością. kopiowanie bądź powielanie bez mojej pisemnej zgody jest złamaniem prawa autorskiego. |
||